Opowiadanie - Diabeł w głowie.
Opowiadanie krótkie 2
Ten rok, a konkretnie pora zimy jest wyjątkowa zimna. Muszę
nosić szalik czapkę, rękawiczki, szalik, ciepłą kurtkę itd... Zima nie zna
litości, a wyjść i trzeba. Jest weekend, konkretnie sobota. Postanowiłem iść na
zakupy. Bułki, jabłka i takie tam. Jestem na dworze, idę sobie spokojnie
chodnikiem. Nagle słyszę huk. Patrze, się i widzę, jak dwa samochody się
zderzyły. Czołowe zderzenie. Niebieska Skoda z czerwonym BMW. Po chwili słyszę
krzyki.
- Jak jeździsz baranie !!!! Pod prąd, głupi matole.
- Za szybko jechałeś, tutaj jest ograniczenie do 30.
- Wsadź sobie te 30 w tyłek, dzwonie po Policje, przypomnę ci, że twój złom
jest na moim pasie.
- Dawaj, dzwoń, jesteś tak ograniczony, że się nie dogadamy i dlatego
potrzebujesz Policjanta, aby za ciebie myślał.
Przechodząc koło zdarzenia, nagle ktoś mnie popycha na ulicę, wręcz ciągnie w
stronę BMW.
Odruchowo się wyszarpuje, wtem koleś co mnie szarpał do mnie z ręką i trzyma
kurtkę.
- Chodź, zobaczymy, co się stało, że walnęły te samochody.
-Typie zostaw mnie, jak chcesz, to sobie idź.
Nagle facet mnie puszcza, kopie mnie w nogę, ja się próbuję cofnąć, ale dostaje
w nogę i koleś ucieka.
Próbuję go dogonić, ale jest za szybki. Zaczynam, się zastanawiam, o co typowi
chodziło?
Adrenalina nie opadła, więc ciężko mi się skupić. Jedyne co mi przychodzi do
głowy, że facet ma diabła w głowie.
Komentarze
Prześlij komentarz