Opowiadanie - Wandalizm i terror.


Opowiadanie 1

Jest piątą rano, bezchmurne niebo, trochę słońca. Mamy luty, a mam wrażenie, że to wiosna. Jem śniadanie, myję zęby i idę do pracy. Pracuję w dużym sklepie, na obrzeżach dużego miasta. Dziennie przewija się sporo klientów związanych z budowlanką. Usiadłem koło farb. Tak na serio potrzebowałem ponad miesiąc, aby dość dobrze opanować rodzaje farb.
 

Podchodzi do mnie facet, może po 30-stce. Czarna broda, jajowata twarz, lekka broda, bez wąsów. Mówi.
-Panie, skoro kupię 6 wiaderek, to mi się rabat należy.
-Niestety, ale na te farby nie ma rabatu.
-To ile mam kupić farby, aby był rabat?
-Proszę Pana, na te farby nie ma rabatu i nie ma znaczenia, ile Pan kupi litrów farby.
-Skoro biorę dużo, to żądam rabatu.
- Jest mi przykro, ale na farby nie mamy promocji.
Klient nie odpowiada, idzie, bierze plastikowy pojemnik z farbą. Otwiera i wylewa zawartość na podłogę. Za nim się odzywam, zaczyna wymachiwać bejsbolem. Po chwili dostaje prosto w twarz. 

W tym czasie ktoś z personelu zawiadamia policję, a facet z bejsbolem lata po sklepie i uderza każdego, kogo spotka. Ochrona próbuje go powstrzymać, ale jeden ochroniarz dostaję w żebra. Bardzo go bolą, ma złamane. Drugi ochroniarz ma mniej szczęścia, dostaję bejsbolem kilka razy w głowę. Potem w szpitalu umiera.
Ja mam wybite zęby, parę leży na ziemi, jeden połknąłem. Nic mi się z nosem nie stało.
Nagle wkracza Policja. Jakimś cudem go obezwładniają.
 

Ten jeden dzień kosztował mnie sporo wydatków na dentystę, musiałem wziąć pożyczkę, aby wyglądać normalnie. Pracodawca dał mi 7 dni wolnego. Pracuję nadal w tym sklepie, ale już nigdy nie będę czuł się pewnie. Mimo tego, że mamy teraz 3 ochroniarzy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie - Pies

Opowiadanie - Diabeł w głowie.